niedziela, 30 sierpnia 2015

Perełki czyli wakacyjne hity 2015r.

Nie mam pojęcia kiedy minęły te wakacje.
Mimo, że od połowy czerwca codziennie chodzę do pracy uważam, że to były moje najlepsze wakacje:)
Poznałam masę nowych ludzi, spędziłam fantastyczny czas, oderwałam się od szkoły i naładowałam baterie na następny rok szkolny...
...Ostatni rok szkolny.
Nie mogę uwierzyć, że już za 8 miesięcy matura.
Czeka mnie bardzo dużo pracy i mam nadzieję, że moje plany co do dalszej edukacji zostaną zrealizowane ;)

Ostatnio bardzo intensywnie myślę jeszcze o planie "B" czyli co zrobię kiedy zdecyduję się jednak na rok przerwy, ale nie o tym dzisiaj :)

Temperatura w te wakacje była chyba najwyższa od lat.
Sierpniowe upały dały mi w kość i przyznam, że ciężko mi było funkcjonować ;/

Odkryłam kilka fajnych kosmetyków dzięki których w wakacyjne dni wyglądałam jak człowiek :)


Zacznijmy od kolorówki:

Podkład Maybelline Affinitone- używam go ponieważ jest bardzo lekki.
Świetnie sprawdza się przy wysokich temperaturach, lekko matuje, zakrywa drobne wypryski.
Nie potrzebuję więcej natomiast jest to dość specyficzny podkład :)
Jego recenzja pojawi się we wrześniu :)
Essence All About Matt-moje 2 opakowanie.
Dla mnie jest to najlepszy puder, świetnie matuje, nie bieli twarzy.
Jest niestety mało wydajny, ale kosztuje tylko kilkanaście zł :)
Pisałam o nim recenzje;)
Catrice Absolute Nude- cienie, które na moich bardzo wymagających powiekach utrzymują się cały dzień.
 Świetne kolorki do dziennego i wieczorowego makijażu.




Catrice Ultimate Color 210 Pinkadilly Circus- szminka kupiona jakieś 3 tygodnie temu, ale już zdobyła moje serce. Dość intensywny kolor, ale na wiosenno-letni sezon wygląda świetnie.

Rimmel 60 secounds 415 Instyle Coral- nie jest to najlepszy lakier jaki miałam, ale mimo trudnej aplikacji to bardzo lubię ten lakier za jego trwałość i kolor :)





Pielęgnacja:
Ziaja kokosowa terapia skóry i zmysłów krem do rąk- delikatne nawilżenie, ale cudowny kokosowy zapach. Lubię go używać w ciągu dnia.

Sun Ozon mleczko do opalania SPF 30.
Nie umiem się opalać leżąc plackiem, ale przy pracy na zewnątrz ochrona to podstawa.
Łatwo się aplikuje i jest wydajny.
 Używam go zazwyczaj w trochę mniej upalne dni, przy największych upałach stosowałam krem z 50 SPF.




Ziaja Kozie Mleko cera sucha, skłonna do zmarszczek- krem bez parafiny świetnie działa na moją skórę. Lekko nawilża i dobrze spisuję się pod makijaż.













I to wszystkie hity wakacji. 
Używałyście jakiegoś z tych produktów?
Jakie są wasze wakacyjne hity?

czwartek, 27 sierpnia 2015

Ziaja bloker anty-perspirant

 Hej :)

Nigdy nie miałam większych problemów z poceniem.
Pociłam się normalnie wiadomo jest to naturalne, więc nie widziałam większego problemu.
Problemy zaczęły się jeszcze w gimnazjum kiedy moje zwykłe pocenie bardzo się nasiliło.
Czułam się niekomfortowo i miałam małe kompleksy na ten temat.

Z pomocą przyszedł mój mały przyjaciel z Ziaji. Pamiętam, że kupiłam go za 6,70 i był to jeden z pierwszych kosmetyków, które kupiłam SAMA w Naturze :)


Opakowanie jest bardzo wygodne, w środku znajduje się kulka więc aplikacja tego produktu nie sprawia problemów.
 Lekkie problemy  może sprawić natomiast fakt, że preparat jest dość rzadki i z tego co pamiętam to raz mi się wylał gdy zabrałam go w podróż :)

Zapach jest przyjemny- lekko kremowy, nie jest przy tym wyczuwalny na skórze.

Skład wygląda następująco:
Skład: Aqua, Aluminium Chloride, Glycerin, Hydroxyethylcellulose, Potassium Sorbate.
 


Postępując zgodnie z zaleceniem producenta już po kilku dniach mój problem z poceniem ustąpił.
Produkt u mnie sprawdził się świetnie i zatrzymał mój problem.

Niestety, ale nie było tak kolorowo na początku naszej "znajomości".
Sporo osób niestety narzeka na bardzo mocne pieczenie po aplikacji tego produktu.
W moim przypadku pieczenie też wystąpiło, natomiast gdy poczułam, że dzieje się coś złego natychmiast zmywałam produkt i nie nakładałam go już ponownie.
Poczekałam tydzień i przy ponownej aplikacji problemu już nie było :)

Dla mnie jest to produkt niezastąpiony i na 100% kupię go ponownie.
(obecnie jestem w trakcie używania 4 butelki).
 Za 60 ml produktu zapłacimy ok 8 zł.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Rimmel 60 seconds- 415 instyle coral.



Hejka Kochani ;)

Już nawet nie pamiętam czy po moim powrocie pojawił się post lakierowy.
Przyznam, że swojego czasu miałam hopla na punkcie lakierów.
Kilka miesięcy temu postanowiłam zrobić porządki w moich zbiorach i praktycznie połowa poszła na oddanie, część była już stara i je wyrzuciłam.
Zostawiłam sobie tylko sprawdzone lakiery.

Dzisiaj słów kilka na temat mojego ulubionego lakieru na sezon wiosenno-letni ;)

Zapraszam ;)


Nie wiem ja to jest z tymi lakierami z serii 60 secounds, w większych drogeriach widziałam tylko kilka sztuk, natomiast w małych osiedlowych sklepikach bez problemu mogę je kupić.
Myślałam, że ta seria została zastąpiona serią z kwiatuszkami na buteleczkach.
Btw ;)

Kolor o którym mowa to 415 instyle coral.
Jest to mieszanka różu, czerwieni i łososia czyli dla mnie idealne połączenie na cieplejsze dni. Kolor jest dość żywy.
Odcień jest kremowy, a sam lakier połyskuje.

Jeżeli chodzi o konsystencje i nakładanie to tu jest mały problem.
Dlaczego?
 A no właśnie dlatego, że lakier sam w sobie jest dość gęsty, niestety sytuacji nie ratuje jego aplikacja.
Ciężko pomalować paznokcie tym lakierem bez prześwitów, smug i wgl.

Krycie jest dość średnie. Mi wystarczą 2 warstwy, jednak dla pełnego krycia potrzebna będzie 3 warstwa, która już sama nie chcę sobie wyobrażać ile będzie wysychać :)

Pędzelek jest bardzo fajny- gruby, którym świetnie i szybko możemy pomalować pazurki.

Jest jeden wielki plus w tych lakierach:
TRWAŁOŚĆ
Na moich paznokciach lakiery utrzymują się max 4 dni. W przypadku tego lakieru wynik został poprawiony o 6 dni!
Czasem wychodzi na to, że zmywam lakier bo widać już odrosty.
Lakier absolutnie nie odpryskuje.

Dla mnie lakiery z rimmel może nie są spełnieniem marzeń, ale za trwałość mają u mnie wielkiego plus ;)

Znacie jakieś lakiery, które też tak dobrze się utrzymują? :)

czwartek, 20 sierpnia 2015

Essence Eyebrow Stylist Set- zestaw do stylizacji brwi

Hejka ;)
Jak mijają wam wakacje? 
Przyznam, że dla mnie są to najlepsze wakacje w moim życiu. 
Jestem bardzo zadowolona i chyba już pogodziłam się z faktem, że od września będzie megaaa dużo nauki.
Mam motywacje, że to ostatni rok szkolny w moim życiu zostaje już tylko 8 miesięcy i matura ;)

Dzisiaj przygotowałam dla was wpis na temat mojego ulubieńca do brwi ;)

Zapraszam ;) :*

 
Nie przepadam za moimi brwiami. Nie mogę ich "uporządkować" i kiedy jedna brew wygląda już dobrze to druga niestety robi sobie urlop i postanawia wywijać się we wszystkie strony.

Niestety, ale mam też dość rzadkie brwi (właściwie to jedną), więc muszę je sobie uzupełniać i właśnie do tego używam tego produktu.
http://www.essence.eu/uk/products/eyes/eyebrows/e/product/eyebrow-stylist-set-01/
   Moje opakowanie jest w tak okropnym stanie, że lepiej go nie pokazywać ;)

 

Mowa tutaj o  Essence Eyebrow Stylist Set w odcieniu 01 natural brunette.
Jest to zestaw 2 cieni do brwi, który u mnie sprawdza się idealnie w codziennym makijażu.

Opakowanie:
Niestety, ale opakowanie jest bardzo tandetne.
Wykonane jest z taniego plastiku, który jest bardzo podatny na uszkodzenia.
  Przyznam, że opakowanie tych cieni jest mega problematyczne.
Cienie trzeba wysuwać z opakowania i jest to trochę uciążliwe bo potrzebuję dużo miejsca, aby dostać się swobodnie do cieni.

W opakowaniu znajdziemy jeszcze 3 szablony, które "ułatwiają" nam aplikacje cieni oraz mały pędzelek, który niestety u mnie kompletnie się nie sprawdził.


 Kolory, które znajdziemy to typowe matowe, chłodne odcienie przy czym ciemniejszy z nich jest trochę bardziej ciepły.
Lubię naturalny wygląd brwi, więc częściej sięgam po jaśniejszy odcień.
Ciemniejszy kolor świetnie nadaje się do uzyskania mocniejszego efektu, więc zwolenniczki mocno podkreślonych brwi także powinny znaleźć coś dla siebie.
 Pigmentacja cieni jest bardzo dobra.

Jeżeli chodzi o trwałość to też nie mogę narzekać. Cienie bez problemu utrzymują się cały dzień.  :)
Na zdjęciach widać już duże denko - jest to zużycie po 9 miesiącach codzinnego używania produktu.
Można więc stwierdzić, że produkt jest wydajny.

Biorąc pod uwagę cenę tego produktu jestem w stanie wybaczyć mu jego opakowanie.
W drogerii możemy kupić go już za ok. 10 zł.

Ogólnie to jestem bardzo zadowolona z tego produktu. Śmiało mogę go polecić i jestem (prawie) pewna, że świetnie wam się sprawdzi :)

niedziela, 16 sierpnia 2015

DERMEDIC- HYDRAIN2- krem o przedłużonym działaniu

Hej:)
Ostatnio zmieniając wygląd mojego bloga zauważyłam, że piszę ciągle o kosmetykach kolorowych.
Pora to zmienić :)
Dzisiaj chcę napisać kilka słów na temat mojego aktualnego kremu



DERMEDIC HYDRAIN2 

Krem zakupiłam na promocji za 10zł. Przyznam, że przy jego regularnej cenie (40zł) porządnie zastanowiłabym się nad jego kupnem, szczególnie, że mam do niego dość mieszane odczucia.

Skład:
 Aqua, Paraffinum Liquidum, Glycerin, Methylpropanediol, Butyrospermum Parkii Butter, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Urea, PEG-100 Stearate, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Stearic Acid, Tocopheryl Acetate, Triethanolamine, Acrylates /C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Xanthan Gum, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone, EDTA, Parfum

Krem umieszczony jest w bardzo ładnym szklanym słoiczku o pojemność 50ml.
Zapach kremu jest dość specyficzny. Dlaczego?
Być może to tylko moje dziwne skojarzenia, ale dla mnie pachnie on mocno dojrzałymi jabłkami ;D
Nie jest to zapach bardzo intensywny, lecz dla mnie nie jest to super zapach.
A bywają dni, że mi po prostu przeszkadza :)

Konsystencja produktu jest dla mnie dość dziwna.
Zazwyczaj miałam kremy, które z lekkim oporem rozprowadzałam na twarzy.
W tym przypadku jest nieco inaczej.
Krem jest odrobinę żelowy, przez co bez problemu mogę go rozprowadzić na skórze.
Bez problemu nakładam także kremy bez parafiny, natomiast w przeciwieństwie kremu bez parafiny ten nieco dłużej się wchłania.
Dodatkowo nie mogę powiedzieć, aby krem całkowicie się wchłaniał ponieważ pozostawia on odczuwalną warstwę.



Producent zapewnia nas, że jest to krem o przedłużonym nawilżaniu.

Jak to jest z tym nawilżaniem?
A no tak, że moje problemy z suchymi skórkami na czole nie ustały ;/
Zaznaczyć w tym miejscu muszę, że regularnie ich się pozbywam robiąc peeling.
Mimo, że nadal mam problem z suchymi skórkami to absolutnie nie mogę powiedzieć, że krem słabo nawilża. 
Budząc się rano moja skóra jest dość dobrze nawilżona i dodatkowo miękka :)


 Tak jak wspomniałam na początku, gdybym musiała wydać 40 zł na ten krem raczej moja opinia byłaby bardziej negatywna, natomiast przy 10 zł ten krem jest na prawdę dobry i godny polecenia :)

Raczej sama nie kupię go ponownie.


środa, 12 sierpnia 2015

Catrice Liquid Metal -cień, który robi cały makijaż ;)

Hej ;)
Dzisiaj nie będę was zanudzać, chcę wam zaprezentować mini "recenzje" cienia do powiek, który podbił moje serce już od pierwszego użycia.
Mowa jest oczywiście o cudownym cieniu z Catrice z serii Liquid Metal w odcieniu 030 We Are The Champagnes.

Przy okazji chciałam bardzo serdecznie podziękować osobie, która mi go sprezentowała z okazji moich 18 urodzin ;)



Cień zamknięty jest w solidnie zrobione pudełeczko, które prezentuje się bardzo zgrabnie i skromnie.
Jest to bardzo nietypowy kolor, ponieważ jest to złoto z minimalną domieszką żółci.
Jak sama nazwa wskazuje jest to cień o wykończeniu metalicznym.
 Pigmentacja jest rewelacyjna, lekko przyłożony palec jest mocno zaznaczony cieniem. 
Osobiście bardzo lubię nakładać go na mokro.
 Efekt jest mocniejszy, dodatkowo możemy uniknąć osypywania się cienia.

Każdy cień nakładam na bazę. Z tym też tak zrobiłam i przyznaję, że cień utrzymał się cały dzień na powiekach, ale niestety zmniejszył swoją intensywność.

Jeżeli chodzi o blendowanie to z tym cieniem nie mam żadnych problemów.
 Bardzo ładnie łączy się z innymi kolorami.


bez bazy
Jeżeli chodzi o cenę to moim zdaniem jest troszeczkę za duża.
W stałej cenie kosztuje on bowiem 16 zł, natomiast przy promocjach można go spokojnie kupić już za 10 zł ;)

Macie cienie z tej firmy?
Jakie są wasze opinie na ich temat?
Przyznam się, że gdy mam sporego lenia to ten cień występuje solo na mojej powiece.
Wystarczy domalować kreskę i lekko rozblendować granicę cienia ;)

Ogólnie bardzo dobrze sprawdzają mi się wszystkie cienie z Catrice, a z tej serii mam  zamiar  kupić jeszcze kilka odcieni ;)





czwartek, 6 sierpnia 2015

15 faktów o mnie.

Poziom mojego lenistwa osiągnął dzisiaj najwyższy poziom.
Nie ma się czemu dziwić, gdy na zewnątrz temperatura jest zbliżona do 40 stopni.
  Lubię lato, ale niestety tak wysokie temperatury skutecznie utrudniają mi funkcjonowanie.

Przyznam, że dzisiaj miał być inny post, ale nie miałam siły do robienia zdjęć.
Stwierdziłam też, że skoro mija 2 miesiące od mojego powrotu na bloga
(strasznie szybko to minęło)
to napiszę kilka faktów o sobie :)

Zapraszam :)

1.
Mam na imię Karolina, ale jako dziecko chciałam je zmienić.
 Strasznie podobało mi się "Kasia" i "Edyta".
Teraz już polubiłam swoje imię, natomiast dalej podobają mi się imiona, które bez problemu można zdrobnić np.
Taka Aleksandra gdy jest małą dziewczynką może przedstawiać się i żyć jako Ola, a gdy już będzie dorosła może używać pełnego imienia Aleksandra.
Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi :)

2.
Mam problem z kupowaniem spodni i butów.
Pomimo, że nie jestem super wysoka (mam 170cm) i raczej jestem szczupła to większość spodni jest dla mnie niestety zła.
Problematyczne są dla mnie łydki i biodra.

Jeżeli chodzi i buty to moje stopy mają różne rozmiary.
Na lewą stopę pasuje numer 39, natomiast prawa jest dużo szersza (halluxy;/) i pasuje na nią rozmiar 40/41.
Także z butami mam niesamowity problem i w swojej kolekcji mam tylko ok.15 par butów.

3.
Często mam ogromnego lenia jeżeli chodzi o naukę, natomiast z pracą w wakacje nie mam problemu i już kilka lat spędzam część moich wakacji na zbieraniu owoców itp  :)


4.
Uwielbiam testować nowe kosmetyki i trudno jest mi je wyrzucić kiedy nie są wykończone do końca.

5.
Bardzo lubię oglądać seriale, natomiast oglądam je w całości kiedy nie są już emitowane.
Dla przykładu: 
Rok temu obejrzałam wszystkie odcinki Zbuntowanego Anioła i Brzyduli ;)

6.
Bardzo często słucham muzyki.

7.
Przez 7 lat trenowałam piłkę ręczną.

8.
Bardzo chcę pojechać na jakiś mecz ;)

9.
Swoje prawo jazdy zdałam dopiero za 5 razem:)
Natomiast nie mam problemów z jazdą teraz jeżdżę codziennie ;)

10.
Lubię oglądać sport. Mogą to być różnego rodzaju mecze, ale też uwielbiam gdy są Igrzyska Olimpijskie ;)

11.
Mam tzw. "kosę" z jednym z moich nauczycieli.

12.
Uwielbiam styl wiejski i w swojej kuchni będę umieszczać takie elementy.

13.
Mam bardzo słabą pamięć do nauki słówek.

14.
Zawsze chciałam mieć więcej wzrostu. Nawet teraz mogłabym mieć więcej cm.
Mogłabym mieć 180cm ;)

15.
Także związane z moją wysokością ;)
Mianowicie moje 1,70 wzrostu osiągnęłam już w 6 klasie szkoły podstawowej.
Byłam najwyższa, a moja przyjaciółka z tamtego czasu była niższa o dobre 20 cm;)

To tyle faktów na dzisiaj.
Mam nadzieję, że spodobał wam się taki rodzaj postu.

Koniecznie piszcie w komentarzach czy macie takie same lub podobne fakty ;)

Pozdrawiam ;D
 

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Essence All About Matt! Fixing compact powder

Hej:)
Jak żyjecie w te upalne dni?
Przyznam, że osobiście bardzo ciężko znoszę wysokie temperatury;/

Dzisiaj przychodzę z recenzją ulubionego pudru z essence
 Zapraszam :)


Mimo iż mam suchą skórę nie wyobrażam sobie nie przypudrować twarzy przed nałożeniem różu, bronzera itp.
Ostatni mój puder (pierre rene) klik nie przypadł mi do gustu, więc stwierdziłam, że kolejnym pudrem będzie mój sprawdzony przyjaciel z essence.
Ok 2 lat temu miałam go w swojej kosmetyczce i byłam z niego bardzo zadowolona. 
Postanowiłam nie ryzykować i znowu wrócić do tego produktu.



Opakowanie:
Proste plastikowe, zamykane na "klik" dość dobrze trzyma się po zamknięciu.
Przezroczyste z czerwonymi napisami, które o dziwo nie ulegają starciu.
W poprzednim egzemplarzu wieczko oderwało się od reszty opakowania i dodatkowo pękło na środku.

Opakowanie mieści 8g sprasowanego produktu.

Kolor:
Jest to puder transparentny, więc teoretycznie może go używać każdy ponieważ nie zostawia koloru na skórze.
Tego się bardzo obawiałam, ale na szczęście w tym produkcie efekt bielenia nie występuje.
Po nałożeniu (szczególnie gąbeczką) może nam się wydawać, że twarz jest troszeczkę bielsza, ale ten efekt znika bardzo szybko, więc nie ma się czym przejmować ;)

Aplikacja i efekt:
Aplikacja tego pudru jest bezproblemowa i bardzo łatwo można osiągnąć zamierzony efekt.
 Moim zdaniem główną rolę odgrywa w tym aplikator czyli pędzelek czy też gąbeczka.
W dotyku puder jest dość "miękki", ale bardzo przyjemny.

Zazwyczaj nie poprawiam matu na skórze w ciągu dnia.
Jednak gdy macie dość duży problem ze świeceniem twarzy warto mieć go ze sobą.
Przypomnę, że mam suchą skórę, ale co dziwne bardzo lubi przetłuszczać się w strefie T.
Puder u mnie matuje na ok 5 godzin ( oczywiście należy zaznaczyć, że efekt może być różny w zależności od podkładu czy nawet pogody).
Dla mnie ten wynik jest wystarczający. Po tylu godzinach moja skóra owszem jest bardziej "tłusta", natomiast mi wystarczy zebranie tego za pomocą zwykłej chusteczki lub bibułki matującej.





Cena i wydajność:
8 g produktu spokojnie starczy mi na 3 miesiące codziennego używania. 
(i tu także wszystko zależy indywidualnych upodobań w ilości, którą nakładamy)
Cena pudru to 14 zł.

Znacie jakiś tani i dobry puder, który warto spróbować? 

Miałyście go?
Jakie pudry są waszymi ulubieńcami?