środa, 6 stycznia 2016

Makeup Revolution róż do policzków czyli odkrycie zeszłego roku.

Hejka ;)
Jestem osobą dla której nigdy nie ma za dużo kosmetyków. Zakochana jestem szczególnie w różach do policzków, które dodają naszej twarzy lekkiego rumieńca, zdrowego wyglądy i ożywiają naszą (zazwyczaj zimą) bladą twarz.
Stosunkowo niedawno poznałam jak róże mogą zmienić wygląd i szczerze mówiąc od czasu, gdy użyłam różu po raz pierwszy nie mogę już z nich zrezygnować ;)

Ostatnio odkryłam całkiem fajny produkt z Makeup Revolution. Od początku stał się moim faworytem i bardzo mi przypasował ;)

Jeżeli chcecie dowiedzieć się o nim troszeczkę więcej to zapraszam do dalszej części ;) 



Ja wspomniałam wcześniej uwielbiam róże i teraz z każdego nowego w mojej kolekcji bardzo się cieszę.
Zakup tego produktu nie był planowany, ale musiałam skorzystać z okazji pojawienia się szafy MR w mojej miejscowej drogerii ;)


Rozpoczynając od opakowania to jest to dość małych rozmiarów, prostokątna, plastikowa kasetka. Posiada przezroczyste wieczko więc to dobre rozwiązanie kiedy chcemy zobaczyć jaki kolor znajduje się w środku. Zamyka się na klips i tu pojawia się problem, gdyż te zamknięcie jest bardzo mocne i czasem aby otworzyć opakowanie potrzeba użyć dużej ilości siły lub pomóc sobie używając paznokcia (nie polecam) / metalowego pilniczka (polecam).
Opakowanie mieści 2,4 g różu.


Dostępne jest 6 odcieni tego różu. Ja wybrałam dość neutralny odcień różu przełamanego małą ilością pomarańczy, kolor nosi nazwę Treat.
Jest to piękny kolor, który bardzo ładnie podkreśla nasze policzki.
Nie jest to matowy róż, gdyż zawiera sporą ilość złotych drobinek.
Są one bardzo delikatne i nie rzucają się w oczy po aplikacji produktu na policzki.
Sam produkt jest niezwykle delikatny i miękki w dotyku.
Przyznam szczerze, że po zakupie nie mogłam wyjść z zachwytu nad jego jedwabistą konsystencją.
Aplikacja tego różu jest prosta, jednak trzeba uważać z ilością, aby nie narobić sobie plam lub po prostu, aby nie przesadzić i nie wyglądać zbyt przerysowanie.
Ja wolę na początku nałożyć małą ilość i potem dodać kolejną "porcję" i wystopniować efekt ;)


Róż utrzymuje się bardzo długo, wręcz przy dobrym podkładzie potrafi przetrwać cały dzień.

Koszt tego małego cukiereczka to jedynie 6 zł. ;)






Dla mnie jest to bardzo dobry produkt. I zdecydowanie chciałabym mieć jeszcze inne róże z tej firmy w mojej kolekcji;)

Macie róże Makeup Revolution ?
Polecacie coś? 
:)

10 komentarzy:

  1. A ja kurcze nie mogę się przekonać do różu, jakiegokolwiek. Wydaje mi się, że strasznie mi nie pasuje... :(
    2016 = sportowe emocje! widzę, że mamy podobne odczucie :)!

    OdpowiedzUsuń
  2. piękny jest! obawiam się, że mi jednak by taki kolor nie pasował :(

    pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że znalazłaś idealny odcień dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  4. odcień bardz mi się podoba, aktualnie nie używam różu bo dopiero uczę się jak poprawnie go nakładać ale będę mieć go na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam i jestem bardzo zadowolona! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny odcień a do tego w wielu drogeriach internetowych jest dostępny, super;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczny kolor. Lubię kosmetyki tej marki, są tanie, a bardzo porządne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Różu nie mam, ale mam za to ten rozświetlacz wibo. tylko nie tą wersję.

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzeczywiście jest niedrogi i jak widać na swatchu, całkiem dobrze nadrobinkowany. Lubię takie kolory. Mam podobne cienie mineralne.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję z całego serca za każdy komentarz. Jest to dla mnie wielka motywacja do dalszego pisania :)
W przypadku pytań możecie zadawać je bezpośrednio w komentarzach, które zawsze odczytuję lub pisać je na mojego e-maila pasjesili@gmail.com
Proszę, aby w komentarzach nie zostawiać adresu swojego bloga.
Jeżeli komentarz zostanie przeczytany to na 100% odwiedzę Twojego bloga :)
Pozdrawiam :)