poniedziałek, 12 września 2016

Essence XXXL Longlasting Lipgloss

Witajcie :)
Przez ostatnie miesiące miałam okazje testować dość sporą ilość produktów do ust.
Mimo iż nie jestem fanką mocnych kolorów na ustach, postanowiłam zaryzykować i zakupić błyszczyk z Essence.
Jeżeli jesteście ciekawe jak się u mnie sprawdził to zapraszam do dalszej części :)





Opakowanie produktu jest bardzo ładne. Skromna, przezroczysta buteleczka z czarnymi napisami.  (Napisy są wytrzymałe i nie ścierają się w trakcie używania produktu).
Aplikator standardowy dla błyszczyków.
Kolor, jaki wybrałam to dość jasny odcień brudnego różu.
Jest to bardzo ładny kolor i szczerze mówiąc ( a właściwie pisząc) miałam nadzieję, że będzie idealnie pasował do dziennego makijażu. Niestety tak się nie stało i w tym odcieniu wyglądam jak przysłowiowy plastik ;D
W tym momencie muszę zacząć wyliczać minusy tego produktu.
Niestety, ale produkt kompletnie się u mnie nie sprawdził ;/
Po pierwsze z powodu średniego napigmentowania. 
Jeżeli na dłoni kolor prezentuje się całkiem fajnie, to już na ustach jest mały problem. 
Kolor kryje w 60% i trzeba się troszeczkę namęczyć, by równomiernie zaaplikować produkt.
Co gorsze błyszczyk nieestetycznie skleja się i robi "placki" na ustach. 
Jest to bardzo uciążliwe, szczególnie gdy nie lubimy często sięgać po lusterko i sprawdzać, czy produkt ładnie wygląda na naszych ustach.



Błyszczyk utrzymuje się bardzo słabo. Praktycznie po godzinie produkt zbiera się i wygląda dość słabo. Co więcej, bardzo często zdarzyło się, że się ważył.
Dałam mu kilka szans, ale ostatecznie stwierdziłam, że nie ma sensu się męczyć i błyszczyk znalazł nowy dom.
Dodatkowo zapach produktu był bardzo chemiczny.
Ogólnie jest to chyba największy bubel, z jakim się spotkałam.
Bardzo lubię firmę Essence, ale zdecydowanie nie sięgnę już więcej po błyszczyki z tej marki. Całe szczęście, że błyszczyk kupiłam za 9 zł.

Miałyście jakiś błyszczyk z tej firmy?



9 komentarzy:

  1. Ja błyszczyki z Essence lubiłam, ale w starej wersji. Ten miałam i w ciągu kilku tygodni poszedł do kosza. Tępy, lepiący - ogólna masakra :( Dobrze, że nie kosztuje za dużo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ładny, choć wolę intensywniejsze kolory:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ostatnio oglądałam błyszczyki z Essence:) Szkoda, że okazał się taki kiepski...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogółem nie przepadam za blyszczykami:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam kiedyś jakiś błyszczyk z serii XXL i nawet udało mi się go zdenkować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomadki i błyszczyki z essence nie przemawiają do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba coś kojarzę, faktycznie słabo :-(

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie przepadam za błyszczykami. Z essence lubię konturówki do ust :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*
    Mogłabym Cię prosić o poklikanie w linki u mnie w najnowszym poście, będę Ci bardzo wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam kiedyś jakiś błyszczyk tej marki, ale nie zapadł mi w pamięci, więc pewnie nie było to nic specjalnego. Generalnie nie przepadam za błyszczykami, wolę pomadki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję z całego serca za każdy komentarz. Jest to dla mnie wielka motywacja do dalszego pisania :)
W przypadku pytań możecie zadawać je bezpośrednio w komentarzach, które zawsze odczytuję lub pisać je na mojego e-maila pasjesili@gmail.com
Proszę, aby w komentarzach nie zostawiać adresu swojego bloga.
Jeżeli komentarz zostanie przeczytany to na 100% odwiedzę Twojego bloga :)
Pozdrawiam :)